W pobliżu Alaski doszło do kolejnego incydentu z udziałem rosyjskich samolotów. Według doniesień NORAD, Stany Zjednoczone wysłały myśliwce F-16 i F-35, aby przechwycić pięć rosyjskich maszyn, w tym bombowce Tu-95 i myśliwce Su-35, które znajdowały się w strefie identyfikacji obrony powietrznej.
Jak wskazuje NORAD, rosyjskie loty w rejonie Alaski odbywają się często bez wcześniejszego zgłoszenia i przy wyłączonych transponderach. Takie manewry stwarzają potencjalne zagrożenie dla ruchu cywilnego, wymuszając reakcję amerykańskich sił powietrznych. Eskorta miała miejsce nad wodami międzynarodowymi, a przestrzeń powietrzna USA nie została naruszona.
Eksperci zwracają uwagę, że podobne przypadki pojawiają się regularnie również nad Morzem Bałtyckim i w rejonie Norwegii, gdzie rosyjskie maszyny podejmują operacje bez wcześniejszego informowania sąsiednich państw. Incydent przy Alaski pokazuje, że napięcie w rejonach strategicznych pozostaje wysokie, a monitorowanie działań lotniczych Rosji jest stałym elementem amerykańskiej obrony powietrznej.
19 lutego (Reuters) – Dowództwo Obrony Północnoamerykańskiej Przestrzeni Powietrznej i Kosmicznej (NORAD) poinformowało w czwartek o wykryciu i śledzeniu wielu rosyjskich samolotów wojskowych operujących w strefie identyfikacji obrony powietrznej Alaski (ADIZ) u wybrzeży Alaski. https://t.co/EmxaIa9h2e
— Eti (@Eti2022) February 20, 2026
Incydent w rejonie Alaski po raz kolejny pokazuje, że aktywność rosyjskich samolotów w pobliżu granic NATO stanowi stałe wyzwanie dla bezpieczeństwa regionalnego. Choć nie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej USA, sytuacja podkreśla konieczność utrzymywania gotowości sił powietrznych oraz systemów wczesnego ostrzegania, a także monitorowania ruchów wojskowych w newralgicznych obszarach.
