Na terenie willi, której właścicielem jest Donald Trump zastrzelono uzbrojonego napastnika. O szczegółach poinformowali agenci Secret Service. Prezydent USA przebywał wówczas w Waszyngtonie.
Do zdarzenia doszło w nocy z 21 na 22 lutego. Około 20-letni mężczyznę zastrzelili agenci Secret Service, gdy ten próbował wtargnąć na teren posiadłości Mar-a-Lago w West Palm Beach na Florydzie, w której często przebywa Donald Trump.
Napastnik zabrał ze sobą broń. Miał strzelbę oraz kanister z benzyną. Media powołujące się na służby informują, że mężczyzna przedarł się przez ogrodzenie w rejonie północnej bramie rezydencji.
„Dwaj agenci Secret Service i zastępca szeryfa hrabstwa Palm Beach nakazali mu odłożyć te dwa przedmioty” – powiedział szeryf hrabstwa Palm Beach Ric Bradshaw na konferencji prasowej w niedzielny poranek. Mężczyzna odłożył kanister, ale strzelbę uniósł do pozycji strzeleckiej. „Co skłoniło funkcjonariuszy do otwarcia ognia” – powiedział Bradshaw.
Żaden z funkcjonariuszy nie doznał obrażeń. Z kolei napastnik zginął na miejscu.
Później media poinformowały, że śledczy zidentyfikowali mężczyznę jako 21-letniego Austina Tucker Martina. Służby na razie nie informują o motywach napastnika. Trwa śledztwo.
Przeczytaj również:
- Rosja grozi państwu NATO bronią jądrową. „Zostanie wymierzona”
- Iran między dyplomacją a groźbą wojny. Teheran szuka sposobu na uniknięcie starcia z USA
- Trump atakował Europę. Nagle wspomniał o Polsce
Źr. RMF FM
