Prokuratura nadal bada okoliczności tragicznego wypadku, w którym 23 kwietnia 2026 roku zginął poseł Łukasz Litewka. Jak podkreślają śledczy, dotychczas zgromadzony materiał dowodowy nie wskazuje, aby doszło do celowego działania lub zabójstwa.
Do tragedii doszło na ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Polityk jechał rowerem, gdy został potrącony przez samochód osobowy. W chwili zdarzenia nie było bezpośrednich świadków. Dopiero kierowcy przejeżdżający tą trasą zauważyli poszkodowanego oraz kierowcę auta, który – według relacji – był wyraźnie roztrzęsiony i nie był w stanie samodzielnie wezwać pomocy.
Z ustaleń śledczych wynika, że zgłoszenie na numer alarmowy wpłynęło o godz. 13:17. Analiza billingów wykazała natomiast, że Łukasz Litewka prowadził rozmowę telefoniczną ze znajomym między godz. 13:07 a 13:14. Połączenie miało zostać nagle przerwane, co pozwoliło śledczym określić przybliżony czas zdarzenia. Kierowca uczestniczący w wypadku był trzeźwy, a przeprowadzone badania toksykologiczne nie wykazały obecności alkoholu, narkotyków ani innych substancji mogących wpływać na jego zachowanie.
– Toksykologia została przeprowadzona bardzo kompleksowo na okoliczność leków, substancji odurzających i innych, które mogły być w organizmie mężczyzny. Takowe nie zostały stwierdzone – potwierdził rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. Śledczy sprawdzali również, czy zachowanie samego posła mogło przyczynić się do wypadku. Monitoring wykazał jednak, że Litewka rozmawiał przez telefon za pomocą słuchawki, mając obie ręce na kierownicy. Analiza nagrań nie wykazała żadnych nieprawidłowości w sposobie poruszania się rowerzysty. Według ustaleń prokuratury to kierowca samochodu osobowego z nieustalonych dotąd przyczyn zjechał z toru jazdy, doprowadzając do zderzenia.
Łukasz Litewka nie żyje. Tragiczna śmierć posła – okoliczności
Śledczy ustalili również, że mimo podjętej reanimacji życia Łukasza Litewki nie udało się uratować. Poseł zmarł o godzinie 14:25. Jak wynika z przeprowadzonej sekcji zwłok, doznał rozległych obrażeń ciała, przede wszystkim w obrębie nóg. Przyczyną śmierci była m.in. masywna utrata krwi spowodowana przecięciem kluczowych tętnic.
Prokuratura nadal prowadzi śledztwo w sprawie tragicznego wypadku. Jak udało się ustalić, biegli potrzebują około dwóch miesięcy na przygotowanie kolejnych opinii, które będą uwzględniały również pełne wyniki badań po sekcji zwłok.
Jeżeli w toku postępowania nie pojawią się nowe, istotne dowody, śledztwo powinno zakończyć się wczesną jesienią. Tymczasem część osób wciąż domaga się dalszych wyjaśnień. Na 18 czerwca 2026 roku w Warszawie zapowiedziano manifestację organizowaną przez osoby, które mają wątpliwości co do przebiegu postępowania. Prokurator Bartosz Kilian zaapelował jednocześnie o powstrzymanie się od rozpowszechniania niepotwierdzonych informacji oraz prób samodzielnego identyfikowania kierowcy uczestniczącego w wypadku. Śledztwo w sprawie śmierci Łukasza Litewki nadal trwa, a śledczy podkreślają, że na obecnym etapie nie ma dowodów wskazujących, by tragedia była wynikiem celowego działania.
