Rosja nie rezygnuje z planów wywierania presji na państwa wschodniej flanki NATO i przygotowuje różne warianty działań wymierzonych w Sojusz – informuje ukraiński portal From-UA. Według cytowanego przez portal analityka wojskowego Ołeksandra Musijenki Kreml opracował kilka scenariuszy, których celem ma być sprawdzenie determinacji państw NATO oraz ich gotowości do wspólnej reakcji.
Musijenko, żołnierz Sił Zbrojnych Ukrainy, powiedział na antenie Kanału 24, że Rosja równolegle rozwija infrastrukturę wojskową na Białorusi, wzmacnia Flotę Bałtycką oraz przygotowuje plany dotyczące możliwych działań wobec państw europejskich, w tym Finlandii.
– Rosja stara się wzmocnić swoją Flotę Bałtycką tak bardzo, jak to możliwe. Nie porzuca różnych planów, zgodnie z którymi w pewnym momencie będzie musiała próbować kontrolować bezpieczeństwo krajów NATO. Rozważa różne opcje w tej sprawie. Myślę, że jest tam zdecydowanie pięć lub sześć planów – ocenił ekspert.
Zdaniem analityka rosyjskie dowództwo bierze pod uwagę zarówno klasyczne działania militarne z użyciem wojsk lądowych, artylerii, rakiet i dronów, jak i operacje hybrydowe. Wśród możliwych scenariuszy wymienił prowokacje typu „fałszywa flaga”, podczas których rosyjscy dywersanci mogliby podszywać się pod żołnierzy Polski, Litwy lub Estonii. Rozważane mają być również celowe naruszenia przestrzeni powietrznej państw NATO przez rosyjskie drony w celu rozpoznania systemów obrony przeciwlotniczej oraz wywołania napięć między sojusznikami. – Na przykład Polska poprosi o pomoc, a partnerzy będą się trochę wahać z podjęciem decyzji. Kreml rozważa różne opcje. Myślę, że te plany leżą na stole Putina lub gdzieś w szufladach, nie zostały całkowicie usunięte z agendy. Jeśli mówimy o dłuższej perspektywie, to wszystko może się wydarzyć przed 2030 rokiem. Ciekawostką jest to, jakie stanowisko zajmą Chiny, jeśli porozmawiamy o globalnym wymiarze tej wojny – powiedział ekspert.
Musijenko uważa, że celem Kremla jest doprowadzenie do kontrolowanej eskalacji, która w dalszej perspektywie miałaby zmusić Zachód do negocjacji z Rosją na temat nowego podziału stref wpływów. – Poprzez eskalację doprowadzić do deeskalacji. Następnie, według logiki Putina, amerykański prezydent powinien ponownie spotkać się z nim, być może razem z Europejczykami, aby rozwiązać kwestie dotyczące podziału stref wpływów. Tego właśnie chce, ale tak się nie stanie – stwierdził.
Według ukraińskiego analityka ewentualna realizacja takich scenariuszy mogłaby nastąpić jeszcze przed 2030 rokiem. Zaznaczył jednocześnie, że na rozwój sytuacji wpływ będzie miała również postawa Chin wobec potencjalnej eskalacji konfliktu.
