Michał Dworczyk nie pozostawił złudzeń co do stanu polskich rezerw wojskowych. Były wiceminister obrony narodowej i europoseł podczas programu „Bez doktryny” Wirtualnej Polski przekonywał, że największym problemem nie są dokumenty, lecz rzeczywista gotowość do działania w przypadku kryzysu lub wojny.
Polityk zwrócił uwagę, że doświadczenia Ukrainy pokazują, jak ogromne znaczenie mają odpowiednio przygotowane rezerwy. Jego zdaniem to właśnie wyszkoleni żołnierze, którzy wcześniej zdobywali doświadczenie bojowe i szkolili się zgodnie ze standardami NATO, odegrali kluczową rolę po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji.
Dworczyk ocenił, że sytuacja w Polsce wygląda znacznie gorzej. Wskazał przede wszystkim na wysoki wiek rezerwistów oraz problemy z właściwym przydzielaniem ich do jednostek wojskowych. – Dzisiaj w excelu jeszcze się to wszystko zgadza (…), ale rzeczywistość jest dramatyczna – powiedział.
Były wiceszef MON przytoczył również własny przykład. Jak wyjaśnił, po ukończeniu 50. roku życia otrzymał nowy przydział mobilizacyjny, który – jak podkreślił – nie miał związku z jego wojskową specjalnością. – Ja skończyłem 50 lat w zeszłym roku i w zeszłym roku też odebrałem nowy przydział mobilizacyjny. Ten nowy przydział mobilizacyjny był w ogóle niezwiązany z moją specjalnością wojskową, którą uzyskałem po zakończeniu służby wojskowej w Siłach Zbrojnych RP. Po prostu skierowano mnie do jednostki, gdzie akurat potrzebowano, bo w tabelce nie zgadzał się stan rezerwistów. Więc mnie skierowano i przydzielono do jednostki, w której nie mam żadnych kompetencji, żeby podjąć służbę. Nawet w sytuacji wezwania – relacjonował.
Zdaniem Dworczyka taki sposób zarządzania zasobami osobowymi może mieć poważne konsekwencje w razie zagrożenia bezpieczeństwa państwa. – My nie mamy dzisiaj rezerw takich, żeby w razie pełnoskalowego konfliktu, a nawet poważnego kryzysu, rozwinąć siły zbrojne w taki sposób, żeby jednostki mogły zrealizować swoje zadania – podkreślił. Według byłego wiceministra obecny system wymaga zmian, ponieważ formalne stany ewidencyjne nie odzwierciedlają rzeczywistej zdolności rezerwistów do wykonywania powierzonych im zadań w sytuacji mobilizacji.
