Chiny wysłały Europie poważne ostrzeżenie twierdząc, że ta nie ma prawa zabierać głosu w sprawie Morza Południowochińskiego. Wcześniej Unia Europejska i 14 państw oficjalnie kwestionowały roszczenia Pekinu do spornego akwenu.
Chiny zwróciły się do Europy i ostrzegły ją, aby ostrożnie wypowiadała się i działała w sprawie Morza Południowochińskiego. Pekin przekonuje, że w ten sposób uda się zapobiec dalszemu pogorszeniu relacji pomiędzy Chinami i UE.
Rzecznik chińskiego MSZ Lin Jian nie przebierał w słowach. „Europa nie jest stroną sporu dotyczącego Morza Południowochińskiego i nie ma prawa wypowiadać się na temat uzasadnionej suwerenności terytorialnej Chin oraz ich praw i interesów morskich na tym akwenie” – stwierdził.
To nie wszystko, bo władze w Pekinie wezwały dyplomatów poszczególnych państw i przekazały im „stanowcze protesty”.
Chiny w ten sposób reagują na niedzielne oświadczenie grupy 14 krajów oraz późniejsze stanowisko Unii Europejskiej. Uznano w nim, że ekspansywne roszczenia Chin na Morzu Południowochińskim nie mają podstaw prawnych.
Przeczytaj również:
- Węgry stają przeciwko Rosji! Padły przełomowe słowa
- Nowa koalicja obronna w Europie. Polski na liście brak
- Macron: „Jeśli trzeba będzie, to za cenę krwi”
Źr. Polsat News
