Do nietypowej sytuacji doszło podczas rozmowy Donalda Trumpa z dziennikarzami. Prezydent USA zakończył spotkanie w momencie, gdy padły pytania dotyczące wyniku wyborów na Węgrzech i porażki Viktora Orbána.
W trakcie konferencji Trump odnosił się do różnych kwestii międzynarodowych – mówił m.in. o stanowisku papieża, przyszłości NATO oraz sytuacji na Bliskim Wschodzie, w tym konflikcie z Iranem. Jednak gdy rozmowa zeszła na wybory na Węgrzech, unikał odpowiedzi. Z relacji mediów wynika, że zignorował pytania i po prostu odszedł od mikrofonu.
Zachowanie to zwróciło szczególną uwagę komentatorów, ponieważ jeszcze niedawno amerykański przywódca wyraźnie wspierał rząd Fideszu. W ostatnich dniach kampanii Trump otwarcie opowiadał się po stronie Viktora Orbána, a tuż przed głosowaniem apelował do Węgrów o oddanie głosu na jego ugrupowanie.
Milczenie po ogłoszeniu wyników zostało odebrane jako znaczący sygnał, zwłaszcza w kontekście wcześniejszego zaangażowania Trumpa w kampanię wyborczą na Węgrzech.
Z Węgier napływają kolejne wyniki, które potwierdzają rosnącą przewagę ugrupowania Petera Magyara. Według bieżących prognoz analityków i ośrodków badawczych partia TISZA może ostatecznie zdobyć nawet 138 mandatów w nowym parlamencie. Taki rezultat oznaczałby przekroczenie progu 133 miejsc, a więc uzyskanie przez opozycję większości konstytucyjnej.
