Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki zapowiedział, że podczas zbliżającej się wizyty w Stanach Zjednoczonych będzie rozmawiał z amerykańskimi partnerami o przystąpieniu Polski do programu Nuclear Sharing. W programie „Bez Doktryny” Wirtualnej Polski ocenił, że taki scenariusz jest realny i powinien być jednym z priorytetów polskiej polityki bezpieczeństwa.
Zapytany przez prowadzących, czy udział Polski w programie Nuclear Sharing leży w interesie naszego kraju, odpowiedział jednoznacznie: „Tak”. Dopytywany o realność takiego rozwiązania, odparł: „Jest realny. Uważam, że jest realny”.
Grodecki potwierdził również, że temat znajdzie się w agendzie jego rozmów podczas wizyty w USA. – Tak, będę o tym rozmawiał. Na pewno będzie to na agendzie. Szef BBN zaznaczył jednocześnie, że udział w programie nie oznaczałby posiadania przez Polskę własnej broni jądrowej. – Żeby było jasne nie wchodzimy w żaden konflikt prawny, bo nie jesteśmy właścicielami i producentami tej broni. Nie używamy też jej autonomicznie, nie jesteśmy jej właścicielami.
W trakcie rozmowy poruszono także kwestię możliwej reakcji Rosji. Dziennikarze zwrócili uwagę, że Moskwa mogłaby próbować wykorzystać temat rozmieszczenia amerykańskich głowic nuklearnych w Polsce jako element nacisku na Stany Zjednoczone. Grodecki podkreślił jednak, że nie powinno to powstrzymywać Polski przed zabieganiem o własne bezpieczeństwo. – Ale czy to nas zwalnia z obowiązku podejmowania tych tematów? (…) Więc musimy o to powalczyć.
Minister dodał, że obecnie strona amerykańska jest otwarta na przedstawianie nowych propozycji dotyczących współpracy wojskowej. – Jeżeli ktoś mi mówi: „złóżcie ofertę”, znaczy uchyla drzwi, otwiera okno, trzeba tę ofertę przygotować. Tak samo jest z Nuclear Sharing, tak samo jest z pociskami dalekiego zasięgu. Musimy je mieć. Tak, to jest też element odstraszania.
