We wtorek rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało polskiego ambasadora Krzysztofa Krajewskiego — przekazała agencja Reutera.
Według informacji podawanych przez media strona rosyjska domaga się natychmiastowego zwolnienia Aleksandra B. i sprzeciwia się ewentualnemu przekazaniu go Kijowowi. Archeolog został zatrzymany w grudniu 2024 roku na terytorium Polski.
Ukraińskie władze zarzucają mu prowadzenie prac archeologicznych bez stosownych zezwoleń na terenie kompleksu „Starożytne miasto Myrmekjon” w Kerczu, co — według śledczych — miało doprowadzić do zniszczenia zabytku. Straty oszacowano na ponad 201 mln hrywien.
Rosyjski resort dyplomacji stanowczo odrzuca te zarzuty. W komunikacie określono je jako „absurdalne” i „upolitycznione”, a działalność archeologa jako typową aktywność naukową. W oświadczeniu MSZ podkreślono: „Federacja Rosyjska domaga się natychmiastowego uwolnienia obywatela Rosji i odmowy wydania go machinie karnej reżimu w Kijowie, która nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością”.
Sprawa Aleksandra B. stała się kolejnym elementem napięć na linii Warszawa–Moskwa, w które dodatkowo wplątane są ukraińskie oskarżenia dotyczące ochrony dziedzictwa kulturowego na okupowanym Krymie. Cała sytuacja pokazuje, jak nawet pozornie naukowe kwestie mogą zostać wciągnięte w szerszy kontekst polityczny i międzynarodowy spór prawny, którego rozwiązanie z pewnością nie nastąpi szybko.

![Prezes Realu w niecenzuralnych słowach do Lewandowskiego. Wszystko się nagrało [WIDEO]](https://wmeritum.pl/wp-content/uploads/2026/01/perez.png)




