Donald Tusk podczas konferencji w Gdańsku ostrzegł przed możliwą eskalacją konfliktu. Zdaniem premiera może ona nastąpić bardzo szybko, bo „w najbliższych tygodniach i miesiącach”.
Na marginesie gdańskiej konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy (URC 2026), Tusk spotkał się z przywódcami państwa Wschodniej Flanki NATO. Planowano koordynację działań wobec agresywnej postawy Rosji. W rozmowach wzięli udział przedstawiciele Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii, Szwecji oraz Rumunii.
Tusk podkreślił wagę sojuszu z USA. „Podzielamy wszyscy ten pogląd, że więzi transatlantyckie, współpraca obronna, możliwie bliska ze Stanami Zjednoczonymi, to jest coś, co wymaga stałej aktywności i takiej naszej czułości wręcz, tak aby nie ucierpiały wskutek różnych, politycznych turbulencji. I takie stanowisko będziemy też prezentowali w Ankarze, na szczycie NATO” – powiedział.
Premier podkreślił, że „nikt tu nie ma wątpliwości, że obecność amerykańska i współpraca ze Stanami Zjednoczonymi dobrze służy bezpieczeństwu Europy i naszych państw”.
Padły też niepokojące słowa. „Podzielamy także bez wyjątku opinię, że sytuacja jest bardzo niestabilna, można spodziewać się rozmaitego typu eskalacji w najbliższych tygodniach i miesiącach (…). Będziemy chcieli przygotować się jako grupa państw bezpośrednio wystawionych na to ryzyko, bo graniczących z Rosją, z Białorusią, z Ukrainą, że jako grupa państw będziemy bardzo ścisłe współpracować nad wszelkiego typu reakcjami, gdyby do czegoś, odpukać, złego miało dojść” – powiedział Tusk.
Przeczytaj również:
- Łukaszenka zwrócił się do Ukraińców. „Powiedzcie swojemu prezydentowi”
- Rosja wciągnie Białoruś do wojny? Ostrzegają przed „drugim frontem”
- Zełenski wystawia Tuska na pośmiewisko? Mocne słowa
Źr. Interia
