Andrew A. Michta, amerykański ekspert ds. bezpieczeństwa i polityki międzynarodowej, w rozmowie z Wirtualną Polską zwrócił uwagę na jeden z kluczowych problemów związanych z obronnością Europy.
W jego ocenie dyskusja o bezpieczeństwie regionu zbyt często koncentruje się na przesmyku suwalskim, podczas gdy znacznie większym wyzwaniem pozostaje infrastruktura i mobilność wojsk na osi północ–południe. Odnosząc się do projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego, Michta podkreślił, że z perspektywy obronności inwestycja ma strategiczne znaczenie. Jak zaznaczył, nie ocenia jej pod kątem gospodarczym, lecz wojskowym.
– Problemem jest brak mobilności północ-południe. Cała infrastruktura w tej części Europy została w dużej mierze odziedziczona po dawnych imperiach i jest zorientowana na kierunek wschód-zachód. Potrzebujemy budowy nowych połączeń umożliwiających szybkie przemieszczanie ludzi i sprzętu na osi północ-południe – wskazał ekspert. Michta ostrzegł również przed błędnym postrzeganiem potencjalnego konfliktu w Europie. Jego zdaniem ewentualna wojna z Rosją nie przypominałaby długotrwałych działań prowadzonych na Pacyfiku, lecz miałaby bardzo dynamiczny przebieg.
– Wojna w Europie, jeżeli by do tego doszło, będzie wojną krótką. Od granicy Białorusi do Wilna jest tylko 20 mil. Od granicy Białorusi do Warszawy jakieś 130 mil. Ponieważ magazyny są bardzo cienkie w Europie, jeżeli Rosjanie wjadą do Wilna, wjadą do Tallina, wjadą do Warszawy, to jest właściwie koniec takiej kampanii – ocenił. Ekspert zwrócił uwagę, że europejskie magazyny uzbrojenia i zapasy amunicji pozostają ograniczone, co dodatkowo zwiększa znaczenie szybkiego reagowania oraz sprawnej logistyki wojskowej.
Zdaniem Michty jednym z najważniejszych wyzwań dla NATO pozostaje dziś odbudowa zdolności rezerwowych, zwiększanie produkcji sprzętu wojskowego oraz gromadzenie odpowiednich zapasów amunicji. To właśnie te elementy mają być kluczowe dla skutecznego odstraszania potencjalnego agresora i utrzymania bezpieczeństwa w regionie.
