Od kilku tygodni wokół Grenlandii trwa narastający spór między Stanami Zjednoczonymi a innymi aktorami międzynarodowymi. Ludzie z otoczenia Donalda Trumpa przekonują, że wyspa jest strategicznym punktem na mapie i że USA powinny przejąć nad nią kontrolę, zanim zrobią to Rosja lub Chiny. Argumentują to względami bezpieczeństwa narodowego oraz potrzebą wzmocnienia obecności wojskowej w Arktyce.
W Pekinie na te sugestie zareagowano z oburzeniem. W środę 19 stycznia rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wystosował komunikat, w którym skrytykował narrację Waszyngtonu. – Nalegamy, aby Stany Zjednoczone zaprzestały wykorzystywania tak zwanego zagrożenia ze strony Chin, jako pretekstu do realizacji własnych egoistycznych interesów – oświadczył.
W tym samym czasie Dania, której terytorium obejmuje Grenlandię, zyskała symboliczne wsparcie ze strony europejskich sojuszników. Siedem państw – m.in. Norwegia, Finlandia, Niemcy i Wielka Brytania – wysłało tam żołnierzy, by uczestniczyli w ćwiczeniach „Arctic Endurance”. Manewry miały podkreślić solidarność z Kopenhagą oraz odpowiedzieć na zarzuty o rzekomo niewystarczającą ochronę regionu.
Decyzja Europy spotkała się z natychmiastową reakcją Białego Domu. Donald Trump zapowiedział nałożenie nowych taryf celnych na towary z Danii, Norwegii, Szwecji, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Niderlandów oraz Finlandii.
Od 1 lutego 2026 roku produkty z tych krajów mają być objęte 10-procentowym cłem przy wjeździe na rynek amerykański. W odpowiedzi w Brukseli rozpoczęto analizy możliwych kroków odwetowych, w tym pakietu ceł o szacunkowej wartości 93 mld euro.



![Zapytali posła Lewicy o zegarek i oświadczenie majątkowe. „Muszę sobie przypomnieć, co to za zegarek” [WIDEO]](https://wmeritum.pl/wp-content/uploads/2026/01/Szejna.png)



