Dziennik „The Washington Post”, powołując się na dokument przygotowany dla Pentagonu, analizuje możliwości dotyczące wsparcia Europy przez USA w przypadku ataku Rosji. Okazuje się, że perspektywy są nieciekawe.
Dziennikarze „The Washington Post” twierdzą, że dotarli do tajnego dokumentu, który przygotowano na polecenie amerykańskiego sekretarza obrony, jednego z najbliższych współpracowników Donalda Trumpa – Pete’a Hegseth’a. Według informacji, które znalazły się w raporcie Amerykanie, co brzmi szczególnie niepokojąco, „nie udzielą Europie znacznego wsparcia lub nie pomogą jej wcale w przypadku ataku ze strony Rosji”.
Dokument, jak informują żurnaliści, nosi nazwę „Tymczasowe strategiczne wytyczne dotyczące obrony narodowej”. Wynika z niego również, że Amerykanie wesprą Europę, ale tylko w konkretnym przypadku. Chodzi o groźby nuklearne ze strony Federacji Rosyjskiej. Wówczas zaangażowane na terytorium Europy mogą zostać amerykańskie wojska, które „nie są potrzebne do obrony Stanów Zjednoczonych lub odstraszania Chin w rejonie Pacyfiku”.
W raporcie wskazuje się, że obecnie dla USA priorytetem jest kwestia Tajwanu, który zmaga się z coraz większą presją ze strony Rosji. Amerykanie posiadają tam z kolei swoje interesy. Dość wspomnieć, że Tajwan jest obecnie światowym liderem w produkcji półprzewodników niezastąpionych w procesie tworzenia elektroniki lub motoryzacji.
Dokument pośrednio wyjaśnia z jakiego powodu Amerykanie z tak wielką intensywnością naciskają na Europę w kontekście zbrojenia. Mówili o tym zresztą także eksperci, którzy przewidywali, co wydarzy się, gdy wybory wygra Donald Trump. Wielu z nich wskazywało, że USA „odejdą” z Europy i skupią się na odstraszaniu Chin od Tajwanu.