Na autostradzie A7 w okolicach Kassel w Niemczech rozegrały się dramatyczne sceny. Wiezione na lawecie cztery samochody elektryczne stanęły w ogniu. Strażacy przez kilka godzin walczyli z pożarem. Straty sięgnęły setek tysięcy euro.
Około godziny 20 służby otrzymały zawiadomienie o płonącej lawecie przewożącej samochody. Dramatyczne sceny rozgrywały się na autostradzie A7 w okolicach Kassel.
Choć straż pożarna szybko pojawiła się na miejscu, to naczepa była już objęta pożarem. Znajdowało się na niej sześć samochodów elektrycznych. W ostatniej chwili strażakom udało się uratować dwa auta oraz samą ciężarówkę.
W sumie 23 strażaków walczyło z żywiołem przez kilka godzin. Mróz i padający śnieg dodatkowo utrudniały prowadzenie akcji gaśniczej. Najtrudniejsze okazało się jednak ugaszenie baterii elektrycznych aut, które należało po pożarze dodatkowo schłodzić.
Wstępne ustalenia wskazują, że do zaprószenia ognia mogło dojść na skutek usterki technicznej naczepy zestawu. Ta doprowadziła do nagrzania opony przez układ hamulcowy, a następnie do pożaru. Straty oszacowano na ok 300 tys. euro. Spłonęła też część ekranu akustycznego.
Na czas trwania pożaru zamknięto zjazd z autostrady A7 na A49.
Przeczytaj również:
- Wilki pod Warszawą. Wydali komunikat
- „Piasek” nie płacił składek ZUS. Teraz ujawnił, co z jego emeryturą
- Sondaż – Polacy coraz bardziej krytyczni wobec kościoła
Źr. Polsat News







