Pracownik kopalni węgla brunatnego w Galczycach natknął się na nieznany dron, który przypomina urządzenia wlatujące do Polski z wschodu w ubiegłym roku. Policja zabezpieczyła teren, a prokuratura wszczęła postępowanie. Na szczęście nikt nie ucierpiał, ale incydent budzi pytania o bezpieczeństwo graniczne.
Pracownik kopalni w Galczycach w województwie wielkopolskim zauważył podejrzany obiekt na terenie zakładu. Urządzenie przypomina drony, które we wrześniu ubiegłego roku przekroczyły wschodnią granicę Polski. Zdarzenie zgłoszono służbom po godzinie 11:00 w czwartek. Policja z Konina i Poznania szybko przybyła na miejsce. Dlatego funkcjonariusze zabezpieczyli obszar, by zapobiec ewentualnym zagrożeniom. Prokuratury w Koninie i Kole otrzymały informację o incydencie i prowadzą wstępne czynności.
Reakcja ałużb i bezpieczeństwo
Policja z Konina i Poznania odpowiada za ochronę terenu kopalni. Służby podkreślają, że na razie nie ma informacji o poszkodowanych. Jadnak brak doniesień o jakichkolwiek obrażeniach wśród pracowników czy okolicznych mieszkańców. Jednak incydent nie zakłócił pracy kopalni, ale wzbudził czujność. Władze sprawdzają pochodzenie drona, co może zająć czas. Oczekuje się dalszych informacji w najbliższych godzinach.
Podobieństwa do poprzednich incydentów
Odkryty dron wizualnie przypomina te, które wleciały do Polski z kierunku wschodniego we wrześniu ubiegłego roku. Dlatego takie zdarzenia często wiążą się z kwestiami bezpieczeństwa granicznego. Eksperci sugerują, że podobne obiekty mogą służyć do rekonesansu lub innych celów. Jednak na razie brak oficjalnych komentarzy od służb specjalnych, ale sprawa trafiła do prokuratury.
Przeczytaj również:
- Nie żyje Elżbieta Gaertner. Jej głos znała cała Polska
- Czarzasty ostro przeciwko prezydenckiej ustawie – „Dosyć Ściemy”
- Iran zapowiada największą ofensywę. Izrael uderza w serce Bejrutu
Źródło: RMF 24
