Radosław Sikorski, szef polskiego MSZ, podał publicznie zaskakujące dane. Dotyczą one liczby osób, które wyjechały na Bliski Wschód pomimo trwającej tam wojny.
Sytuacja na Bliski Wschodzie wciąż jest krytyczna. Ma to związek z atakiem na Iran przeprowadzonym przez USA i Izrael. Iran stosuje działania odwetowe, także wobec innych państw na Bliskim Wschodzie, gdzie stacjonują Amerykanie. Bezpieczeństwo cywili jest więc zagrożone.
Okazuje się jednak, że niektórzy nic sobie z tego nie robią. Radosław Sikorski, szef polskiego MSZ, w mediach społecznościowych podał dane dotyczące liczby osób, które wyjechały na Bliski Wschód pomimo realnego zagrożenia i trwającej wojny.
– Wedle danych Straży Granicznej od 1 marca, czyli po rozpoczęciu wojny na Bliskim Wschodzie, w region udało się: – 97 osób do Kataru, – 271 do Omanu, – 368 do ZEA, w tym 37 dzieci poniżej 15 lat – napisał Sikorski na swoim Facebooku.
Na tym jednak nie koniec. Sikorski zakończył swój wpis dość wymownym komentarzem. – Mam nadzieję, że nie będą domagać się ewakuacji na koszt podatnika – napisał.
Wpis ministra wywołał dyskusję w mediach społecznościowych, ponieważ oprócz przedstawienia danych dotyczących wyjazdów Polaków do państw regionu zawierał także wyraźną sugestię dotyczącą ewentualnej ewakuacji. Słowa Radosława Sikorskiego część komentujących odebrała jako apel o odpowiedzialne podejmowanie decyzji o podróżach do obszarów objętych napięciami. W obliczu niestabilnej sytuacji na Bliskim Wschodzie temat bezpieczeństwa oraz ewentualnej pomocy państwa dla obywateli przebywających w regionie może w najbliższym czasie ponownie wracać do debaty publicznej.
