Kim Dzong Un zwrócił się bezpośrednio do Donalda Trump z propozycją „dogadania się”. Wypowiedź padła podczas parady wojskowej zamykającej zjazd Partii Pracy wyznaczającej kierunek działania na kolejne pięć lat.
Kim Dzong Un postawił warunki, bez których nie dojdzie do porozumienia z USA. „Jeśli Waszyngton uszanuje obecny status nuklearny naszego kraju, zapisany w konstytucji, i wycofa swoją wrogą politykę, nie ma powodu, dla którego nie moglibyśmy dobrze dogadywać się ze Stanami Zjednoczonymi” – powiedział przywódca Korei Północnej.
Jednocześnie Kim Dzong Un bezpardonowo uderzał w Koreę Południową. Podkreślał, że Pjongjang nie ma „absolutnie żadnych interesów” w relacjach z Seulem i trwale wykluczy go z „kategorii rodaków”.
„Dopóki Korea Południowa nie może uciec od geopolitycznych uwarunkowań posiadania z nami granicy, jedynym sposobem na bezpieczne życie jest porzucenie wszystkiego, co z nami związane i pozostawienie nas w spokoju” – podkreślał Kim Dzong Un.
W ocenie mediów Kim Dzong Un organizując paradę demonstruje pewność siebie. Miała ona wzrosnąć po zacieśnieniu sojuszy z Rosją i Chinami.
Przeczytaj również:
- Iran grozi po orędziu Trumpa. „Mocny cios”
- Miedwiediew zagroził użyciem broni atomowej. Wskazał trzy europejskie państwa
- Napięcie rośnie. Co zrobią USA? Chiński statek płynie mimo gróźb Trumpa
Źr. Polsat News
