Ewelina P., która w tragicznym wypadku na Trasie Łazienkowskiej straciła męża, od początku procesu uczestniczyła w każdej rozprawie. Po ogłoszeniu wyroku przez sąd nie kryła silnych emocji. W rozmowie z reporterem „Faktu” podzieliła się swoimi pierwszymi odczuciami.
Podczas ogłaszania wyroku kobieta siedziała naprzeciwko Łukasza Żaka. Ubrana na czarno z uwagą wysłuchała uzasadnienia sądu, który skazał 29-latka na 20 lat więzienia za spowodowanie tragicznego wypadku. W trakcie procesu wielokrotnie z trudem powstrzymywała łzy.
– Wierzę, że sędzia wydał sprawiedliwy wyrok – powiedziała Ewelina P. chwilę po opuszczeniu sali sądowej. Jednocześnie przyznała, że wciąż trudno jej ocenić, czy orzeczona kara przynosi poczucie sprawiedliwości. – Nie umiem teraz powiedzieć, co czuję, jestem w takich emocjach – dodała.
Sąd skazał Łukasza Żaka na 20 lat pozbawienia wolności, z możliwością ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po 15 latach. Orzeczono także dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów oraz wysokie zadośćuczynienia. Żona i dwoje dzieci zmarłego mają otrzymać po 300 tys. zł, natomiast 150 tys. zł zasądzono dla pasażerki Volkswagena, która również ucierpiała w wypadku.
Choć zapadł wyrok, dla Eweliny P. nie oznacza to końca bólu. Jak podkreśla, żadna kara nie cofnie wydarzeń z września 2024 roku i nie przywróci jej ukochanego męża ani dzieciom ojca.
