Po skazaniu Łukasza Żaka na 20 lat więzienia za spowodowanie tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej pojawiły się pytania o to, co czeka go po przekroczeniu bramy zakładu karnego. O możliwym przebiegu pierwszych dni za kratami opowiedział w rozmowie z „Faktem” Marcin, twórca podcastu „Mr. Nemezis”, który sam odbywał karę pozbawienia wolności.
Marcin wyjaśnił, że informacje o przybyciu głośnych medialnie osadzonych bardzo szybko rozchodzą się po więzieniu. Jak twierdzi, dzieje się to m.in. za sprawą więźniów odpowiedzialnych za roznoszenie posiłków. – Razem z jedzeniem roznoszą też plotki, newsy. Jak się otwierają drzwi od celi, to praktycznie wszyscy już wiedzą – powiedział.
Według rozmówcy „Faktu” nowo przybyli więźniowie często spotykają się z agresywną reakcją innych osadzonych. – Robią tak zwane przywitanie na lipach, czyli krzyczą i wrzeszczą z cel, co im ślina na język przyniesie – opisywał.
Zdaniem Marcina Łukasz Żak prawdopodobnie nie trafi na zwykły oddział. Ze względu na rozpoznawalność sprawy może zostać objęty statusem tzw. więźnia medialnego i zostać odseparowany od większości osadzonych. Jak wyjaśnił, do takich oddziałów kierowane są osoby, które z uwagi na charakter sprawy mogłyby być narażone na agresję ze strony współwięźniów.
Łukasz Żak został skazany na 20 lat pozbawienia wolności za spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Sąd orzekł również wobec niego dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów oraz obowiązek wypłaty wysokich zadośćuczynień rodzinie ofiary i poszkodowanym. O warunkowe przedterminowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się po odbyciu 15 lat kary.
