Rosja nerwowo reaguje po decyzji sądu okręgowego w Warszawie o ekstradycji archeologa Aleksandra Butiagina na Ukrainę. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa w swoim wystąpieniu nie szczędziła naprawdę mocnych słów.
Rosja nerwowo zareagowała na orzeczenie polskiego sądu. „Decyzja polskiego sądu o możliwości ekstradycji rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina na Ukrainę nie jest ostateczna” – powiedziała Zacharowa.
Oberwało się również polskiemu sądowi. „Chciałbym podkreślić, że jest to proces polityczny, który nie ma podstaw prawnych. Decyzja polskiego sądu jest tymczasowa, jest tydzień na złożenie apelacji. I będziemy dążyć do szybkiego powrotu Butiagina do jego ojczyzny” – mówiła rzeczniczka MSZ Rosji.
Sprawę skomentował też rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow. „Nie chciałbym niczego przewidywać. Oczywiście ich sąd jest bardzo proukraiński” – stwierdził.
„Tak wyraźnie upolitycznione decyzje są hańbą w praktyce sądowej Polski i tworzą precedens antyprawny, który będzie miał dla nich negatywne konsekwencje” – skomentował z kolei deputowany do Dumy PaństwowejMichaił Szeremet, cytowany przez Polsat News.
Strona ukraińska oskarża Butiagina o umyślne, nielegalne, częściowe zniszczenie archeologicznego kompleksu „Starożytne miasto Myrmekjon” w Kerczu na Krymie podczas prowadzenia nielegalnych wykopalisk. Straty oszacowano na ponad 200 mln hrywien (ponad 16,8 mln zł). Według prawa ukraińskiego Butiaginowi grozi do pięciu lat więzienia oraz grzywna.
Przeczytaj również:
- Ukraińcy skomentowali plan Polaków. Wystarczyły trzy słowa
- Kosiniak-Kamysz: „Jest polski Shahed”
- Czeka nas wojna? Niepokojące słowa człowieka Nawrockiego
Źr. Polsat News
