W odpowiedzi na falę krytyki, jaka wybuchła w Polsce i innych krajach po wypowiedzi kanclerza Niemiec Friedricha Merza, rzecznik rządu federalnego Niemiec – Stefan Kornelius – odniósł się do tych kontrowersyjnych sformułowań i przedstawił oficjalne wyjaśnienie kontekstu, w jakim zostały one użyte.
Według rzecznika, Merz nie miał zamiaru umniejszać znaczenia ani długości II wojny światowej, lecz w swojej wypowiedzi posługiwał się inną perspektywą historyczną – konkretnie odniesieniem do konfliktu między III Rzeszą a Związkiem Radzieckim, który rozpoczął się w czerwcu 1941 r. i zakończył się w maju 1945 r. – co faktycznie daje mniej niż cztery lata trwania działań zbrojnych w tej części teatru wojennego.
Rzecznik podkreślił, że Merz nie miał intencji pomniejszać roli krajów Europy Środkowo-Wschodniej ani ich doświadczeń historycznych, a jego wypowiedź dotyczyła jedynie porównania czasowego konfliktów zbrojnych z punktu widzenia sowieckiego doświadczenia II wojny światowej.
To tłumaczenie spotkało się również z reakcjami ambasadora Niemiec w Polsce, który na portalu X zaznaczył, że kanclerz „nie wymazał niczego z historii II wojny światowej”, lecz jego słowa mogły wynikać z innego sposobu liczenia czasu działań zbrojnych.
Rzecznik rządu Niemiec poci się jak szczur, próbując wybronić kanclerza przed zarzutem pomniejszania zbrodni niemieckich poprzez „skracanie wojny”.
— Zygfryd Czaban (@CDzwoni) February 23, 2026
No niezbyt mu to wychodzi. pic.twitter.com/l19C0i3bNe
![Rzecznik rządu Niemiec broni kanclerza. Ten mówił, że wojna na Ukrainie trwa dłużej niż II WŚ [WIDEO]](https://wmeritum.pl/wp-content/uploads/2026/02/Niemiec.jpg)