O Redaktorze

Damian Zieliński

Politolog. Zainteresowania: polityka, muzyka, sport.

  • arkona

    Kukiz zdolności koalicyjne wykorzystał w 2016r.

    Narodowcy drugi raz na rozbijanie ich środowiska się nie nabiorą.

    • Albin

      Narodowcy rozbili się sami. To właśnie pokazało jak słabe jest to środowiska i, że do polityki ono się w ogóle nie nadaje.

      • nope

        Chcieli wprowadzić kogoś do sejmu i się im to udało. Skupmy się na faktach, a nie takim pieprzeniu, że ktoś jest słabszy, nie nadający się do polityki, tylko róbmy wszystko, żeby antysystemowcy się połączyli i doszli do programowego kompromisu. Sam jestem wolnościowcem i pewnie niektóre poglądy takich osób jak ja kłócą się z niektórymi postulatami narodowców, ale w istotnych sprawach jest przecież zgoda! Cała reszta jest do dogadania, ale jak już się będzie przy władzy. Lepsze to, niż 4.76%, czyż nie?

        • Krystian Schwarz

          No Narodowcy czy JKM są raczej na łasce. Bo K’15 raczej nie będzie mieć problemu z elektoratem. To ich ego nie pozwala im wejść do sejmu, proste.

          • nope

            Jakie ego? Chyba zidoktrynowane społeczeństwo, bo to, że chcą iść sami prezentując słuszne idee, to raczej coś dobrego. Problem w tym, że mają niskie poparcie społeczeństwa, a nie w ich ego.

  • Mariusz Howiszczak

    Największym problemem jest, według mnie, przerośnięte ego wielu przedstawicieli ugrupowań, będących częściami składowymi owej „Piwonii”. Np. taki JKM w swej naturze ma wdrukowaną niechęć do bycia podległym komukolwiek, jest to osoba kompletnie nie nadająca się do współpracy. Narodowcy mają podobny problem, taki Kowalski miał pewne miejsce na liście K’15, ale przeszkadzał mu poseł Liroy-Marzec.

  • lumen111

    Czemu system ma się dobrze? Zdjęcie do artykułu jest odpowiedzią na to pytanie… Janusz, Rafał i Paweł anty co?

  • Waldemar Bartosik

    POWIAŁO OPTYMIZMEM, WIĘC…..
    BOGAĆCIE SIĘ,
    czyli
    JAK ZWYCIĘŻYĆ W WYBORACH.

    Demokracja jest złym ustrojem.

    Daje mandat kreacji władzy menelowi spod budki z piwem, na równi z profesorem renomowanego uniwersytetu.
    A także bezmyślnym osobnikom podatnym na medialną manipulację, w przypadku których jota w jotę się sprawdza aforyzm Noama Chomskiego : „Propaganda jest tym w demokracji, czym pałka w dyktaturze”.

    Dzieje się tak dlatego, gdyż jak mawiał Bertrand Russel : „Większość ludzi wolała by umrzeć, niż samodzielnie myśleć.
    I tak zresztą robią.”

    Z tej to prozaicznej i banalnej przyczyny, w politycznej indoktrynacji i propagandzie, panuje teoria francuskiego socjologa J.Ellul’a który twierdzi, że istotą propagandy jest redukowanie doktryn politycznych do programów, programów do sloganów, sloganów do obrazów, innymi słowy – redukcja treści wyborczych do symbolu, lub hasła, by uderzało w emocje i było zrozumiałe.

    Ja idę dalej i powiadam : ROZPAL WYOBRAŹNIĘ, A KUPIĄ MARZENIA.

    Doskonałą egzemplifikacją wszystkich tych aforyzmów, są rezultaty kadencji Deng Xiaopinga w przeobrażających się dynamicznie i imponująco rosnących w okresie naszego „ćwierćwiecza wolności” – pod hasłem BOGAĆCIE SIĘ – Chinach,
    czy też oszałamiające politycznych adwersarzy – zwycięstwo Trumpa, z zawołaniem FIRST AMERICA na ustach.

    Jeśli miałbym skomentować praktyczne znaczenie katastrofy smoleńskiej dla kształtu obecnie ukształtowanej, a korzeniami tkwiącej w Magdalence – polskiej sceny politycznej, powiedział bym z przekonaniem : ostatecznie spetryfikowała całą tą postokrągłostołową personalnie i ideologicznie skamielinę, która nie jest się w stanie uwolnić od wizji świata przełomu lat 80 i 90, ani wasalnych zależności wówczas na siebie przyjętych, a w ślad za tym kompradorskiej i paserskiej służebności wobec nowych władców skolonizowanej z ich udziałem Polski.
    Że o śmiałym programie gospodarczym i wizji Polski – nie wspomnę.
    Dziś to postsolidarusze środowisko się dzieli na aferałów i smoleńską sektę.

    Oni sami się intelektualnie wyeksploatowali, zastygli w letargu, reprezentują przebrzmiałe postrzeganie świata i WYMIERAJĄCY ELEKTORAT, który kosztem młodych się kurczowo trzyma swoich czysto egoistycznych interesów.

    Spójrzcie na starcze maski uczestników smoleńskich „miesięcznic”, na rozdygotane z nienawiści pochody KOD-u, na samolubne i egoistyczne ubeckie manifestacje pod sztandarami i z inicjatywy SLD.
    Te pasożyty, ci którzy na drodze zmowy i poplecznictwa uczynili sobie z Polski koryto, których narcystyczny egotyzm uwalnia od zatroskanej refleksji nad efektami poczynań – chcą aby „było jak było” – nie dając nic od siebie i za nic mając interes przyszłych, już dziś zadłużonych per capita w momencie narodzin – na poziomie 85.000 zł – pokoleń.

    I na tym bym tę analizę i diagnozę status quo zakończył.

    W jakichkolwiek kwestiach, stanowiących o tożsamości środowiska PO lub PiS i podtrzymujących ich schyłkową wegetację, formacja konserwatywnej, wolnościowej i liberalnej prawicy, stanowiska zabierać nie powinna.
    Należy wypracować własną narrację i na niej się skoncentrować, wyraźnie akcentując, że obce nam tematy i problemy ( zwłaszcza światopoglądowe) są wytworem postmagdalenkowych środowisk, więc niech sami konsumują tę żabę.
    A najlepiej, niech się wytłuką wzajemnie.

    W obszarze eksperckim, sugeruję powołać własny gabinet cieni, w którym – zważywszy na przebiegunowanie świata w skali dotąd nieznanej, a zwłaszcza wszystkich tego implikacji dla kierunków wewnętrznego rozwoju – na plan pierwszy powinni wypłynąć ludzie formatu dra Jacka Bartosiaka.

    Docelowym kręgiem elektorskim, do którego oferta wolnościowej, konserwatywnej i liberalnej prawicy winna być skierowana, to MŁODZIEŻ I PRZEDSIĘBIORCY, bowiem to na ich barki, rządzący od ćwierćwiecza filistrowie i obskuranci złożyli ciężar spłaty niebotycznego i roztrwonionego długu.

    Nie mogę pominąć kwestii zwięzłego i zrozumiałego programu, bo tekst ten piszę w rocznicę śmierci Mieczysława Wilczka.
    Stawiając Go w panteonie sław polskiej gospodarki, oddałem Mu osobisty hołd, za przywrócenie rozumu w życiu gospodarczym i państwowym.
    Gdzie tylko możliwe, apelowałem o powrót, do Jego rozwiązań,
    gwarantujących powrót do państwa EFEKTYWNEGO, poprzez radykalną redukcję jego ingerencji, regulacji i struktur, patologicznie sprzyjających wynaturzeniu, rozbuchaniu i rozwydrzeniu organów władczych i biurokratycznych. One to bowiem rodzą kastę, a ta, pozostawiona samej sobie, w naturalny sposób ulega zwyrodnieniu, bo poprzez bezcelową multiplikację ingerencji i narzucanie gorsetu inicjatywom, przeradza się w panującą nadbudowę, zdolną wyeliminować wszystko, co sprzeczne z jej interesami.
    Miałem niezłomną nadzieję, że stanie się okrętem flagowym, po ćwierćwieczu rządów miernot i nieudaczników.
    Ale On odszedł. Pozostała jednak Idea !

    Wyobraźcie więc sobie nasz kraj, w którym :

    1/ Funkcjonuje jeden prosty, przejrzysty, powszechny i niezawodny oraz tani jako narzędzie fiskalne – PODATEK,

    2/ Podatek ten, jest narzędziem dyscyplinującym budżet i redukującym państwo do granic niezbędnej POMOCNICZOŚCI, koncentrując je w szczególności na bezpieczeństwie, innowacyjności i rozwoju,

    3/ Podatek ów jest szalenie umiarkowaną daniną, implikującą dopływ KAPITAŁÓW I INWESTORÓW do swoistego podatkowego raju, wskutek czego wywołującym intensywny rozwój gospodarczy, równolegle z drenażem mózgów z otoczenia, a więc i wzrostem cywilizacyjno -kulturowym kraju,

    4/ Instrument ten, jest bezspornym czynnikiem radykalnej REDUKCJI BEZROBOCIA, WSTRZYMANIA DEPOPULACJI I DEGRADACJI DEMOGRAFICZNEJ, bowiem przekształcając wraz ze wzrostem lokalnych inwestycji i produkcji -rynek pracy w rynek pracownika, służy radykalnemu podniesieniu wynagrodzeń.

    Powiedzmy to wprost i bez ogródek : rozwój implikuje POPYT, EKSPORT i INWESTYCJE, przy minimalnych ciężarach ŚWIADCZEŃ PUBLICZNYCH, mogących zahamować INWESTYCJE, a więc PODAŻ.
    Minimalizacja świadczeń publiczno prawnych i umiarkowane wsparcie państwa dla polskich pomysłów i produktów (współfinansowanie wynalazków i innowacji, kredytowanie wyrobów, promocja eksportu), są warunkiem radykalnego zdynamizowania wzrostu kraju

    Lecz nie ma nic ZA DARMO.
    Czy będzie przyzwolenie na :

    1/ ZREDUKOWANIE EMERYTUR przyszłych do poziomu jednolitych emerytur społecznych, zaspokajających elementarne potrzeby życiowe ?

    2/ ZREDUKOWANIE ŚWIADCZEŃ ZDROWOTNYCH przyszłych, do pakietu podstawowej opieki zdrowotnej, z możliwością indywidualnych ubezpieczeń zdrowotnych na wypadek powikłań ?

    Jest szansa DYNAMICZNEGO WZROSTU DLA POLSKI.
    Wystarczy wola polityczna, decyzja, konsekwencja we wdrażaniu.

    Tą szansą, tym instrumentem, jest „algorytm Bartosika”.
    Jego kluczową funkcją, jest rewolucja w podatkach.
    Idealnym byłoby, by podatek był jeden, powszechny, prosty i od bezspornej podstawy.
    Oto, jak na przykładzie dostępnych danych z roku 2014, wychodząc z definicji „podstawy”, rekomenduję rozwiązanie, które spełnia wszystkie powyższe warunki brzegowe :
    PKB (czyli Produkt Krajowy Brutto), jest ex definitione niczym innym z perspektywy firmy, jak wartością dodaną, a więc różnicą pomiędzy wartością wytwórczości całkowitej (globalnej) jednostki, pomniejszoną o poniesione na tę wytwórczość nakłady i to wszelkich wytwórców, w tym obcych rezydentów w kraju. PKB kieruje się kryterium terytorialno-geograficznym, a uwzględniwszy jego powszechność – dotyczy też bezwarunkowo podmiotów zagranicznych, dziś w części lub całości zwolnionych z opodatkowania.

    Za rok 2014, PKB Polski, wyniósł 1 bilion 729 miliardów złotych (1.729 mld PLN).
    Dochody budżetu państwa na rok 2014 wyceniono na 277 miliardów złotych, zaś wydatki oszacowano na ca 325 miliardy złotych.

    O budżecie państwa nic dobrego powiedzieć nie sposób. Obrazuje on kondycję bez umiaru rozdętego, chorego państwa, ingerującego – wbrew zasadzie pomocniczości – w dziedziny i życie swych obywateli w stopniu niesłychanym.
    Lecz by nie wywoływać społecznych wstrząsów, by nie prowokować przesadnej erupcji niezadowolenia, na starcie ( i tylko) należy przyjąć poziom wydatków – za wiążący.

    Jak więc i czym zapewnić zasilanie budżetu ?
    JEDYNYM, JEDNOLITYM, POWSZECHNYM I PROSTYM PODATKIEM OD PKB.
    Jego wysokość w punkcie startu wyznaczy stosunek wydatków budżetu do PKB, a więc w omawianym przykładzie, będzie to ca 18,7% , Z TENDENCJĄ DO MALENIA w miarę postępu w reformowaniu państwa ( zwłaszcza w obszarze opieki socjalnej i zdrowotnej, dziś wywołujących spiralę zadłużeń).

    A zważywszy, że dzisiejsze podmioty gospodarcze (oczywiście te które płacą) asygnują do budżetu podatki i parapodatki – na poziomie ca 55%-75 % , postęp będzie radykalny.
    I Z PEWNOŚCIĄ DYNAMICZNIE AKTYWIZUJĄCY polską gospodarkę.
    Tylko potrzebna jest rewolucja na miarę Wilczka. Na miarę John’a James’a Cowperthwaite’a przed 50-ciu laty w Hong Kongu.
    Lub 10.500 ustaw i rozporządzeń, skasowanych w Australii dla ożywczego pobudzenia kraju.

    Prosty program, młody oraz biznesowy elektorat, jeszcze tylko wymaga zwięzłego hasła wiążącego interes osobisty z powodzeniem kraju, wszystko po to, by pokazać wyborcy prostą prawdę :
    PRZYSZŁOŚĆ JEST W TWOICH RĘKACH. PRZYSZŁOŚĆ NALEŻY DO CIEBIE. BOGAĆ SIĘ !!!

© 2013-2017 wMeritum.pl, projekt i realizacja: Media Machine - Tworzenie stron www, pozycjonowanie, grafika i wiele więcej