O Redaktorze

Natalia Wiślińska

Doktorantka Nauk o Polityce. Absolwentka Prawa oraz Bezpieczeństwa Wewnętrznego UMCS w Lublinie. Prezes Stowarzyszenia "Głos bohatera", którego działalność skupia się wokół utrwalania i prezentacji wspomnień osób zasłużonych dla Polski.

  • Łukasz Polowczyk

    ONR, Kukiz15 oraz… partia RAZEM w jednym szeregu.
    Kto jest lepszy w sprawach gospodarki? Korwin, Wipler i Gwiazdowski czy marksista Zandberg z partii RAZEM, razem z muzykiem Pawłem Kukizem?

    • q

      Nie ma niezbitych dowodów, że umowa CETA zapewni rozwój gospodarczy, a nawet jeśli – będzie on bardzo niewielki. Już nie wspominając, że obniży ona europejskie standardy żywności i wydrenuje budżet przez płacenie kar na rzecz korporacji – zgodnie z procedurą ICS.

      • Łukasz Polowczyk

        „Dowody” to powinno się dawać na ograniczenie wolności.

        I sam rzucasz bez dowodów że CETA cokolwiek zaszkodzi… Jakie to jest głupie.

        • q

          Ależ oczywiście:
          „2. Strony dostrzegają również znaczenie następujących wspólnych celów odnoszących się do współpracy w dziedzinie biotechnologii:

          a) wymiany informacji w zakresie kwestii politycznych, regulacyjnych i technicznych będących przedmiotem wspólnego zainteresowania dotyczących produktów biotechnologicznych, a w szczególności informacji na temat ich odpowiednich systemów i procesów oceny ryzyka na potrzeby podejmowania decyzji w sprawie wykorzystywania organizmów zmodyfikowanych genetycznie;

          b) promowania skutecznych procesów zatwierdzenia produktów biotechnologicznych mających podstawy naukowe;

          c) międzynarodowej współpracy w zakresie kwestii związanych z biotechnologią, takich jak niewielka obecność organizmów zmodyfikowanych genetycznie; oraz

          d) uczestnictwa we współpracy regulacyjnej mającej na celu minimalizację niekorzystnego wpływu wymiany handlowej na praktyki regulacyjne związane z produktami biotechnologicznymi.”

          Podpunkt d jasno mówi, jak cel ma ta „umowa”. Co ciekawe akurat w tym punkcie znalazł się błąd, kompletnie odwracający sens wypowiedzi:

          „d) uczestnictwa we współpracy regulacyjnej mającej na celu minimalizację niekorzystnego wpływu wymiany handlowej na praktyki regulacyjne związane z produktami biotechnologicznymi.”

          Dziwnym trafem na stronie pochwalnej dla CETA do tej pory jest wadliwy tekst, ale kto by zwracał uwagę na detale:
          http://ec.europa.eu/trade/policy/in-focus/ceta/ceta-chapter-by-chapter/index_pl.htm

          Za to na stronie bardziej oficjalnej tekst jest prawidłowy:
          http://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?qid=1471446286002&uri=CELEX%3A52016PC0470

          Ale to wszystko to zapewne przypadki. Tak samo jak to, że CETA powiela wiele zapisów z ACTA.

        • q

          Bardzo przepraszam, ale w mój komentarz wkradł się błąd. Obydwa „europejskie” źródła podają błędne tłumaczenie. Tak naprawdę podpunkt d powinien brzmieć:

          „d) uczestnictwa we współpracy regulacyjnej mającej na celu minimalizację niekorzystnego wpływu praktyk regulacyjnych na handel produktami biotechnologicznymi.”

          Pewnie według ciebie to drobna pomyłka – ot, tylko zupełne odwrócenie znaczenia. Jesteś przecież taki mądry…

          uczestnictwa we współpracy regulacyjnej mającej na celu minimalizację niekorzystnego wpływu praktyk regulacyjnych na handel produktami biotechnologicznymi

          Czytaj
          więcej na
          http://fakty.interia.pl/raporty/raport-ceta/tylko-w-interii/news-komisja-europejska-przyznaje-sie-do-bledu-w-tlumaczeniu-ceta,nId,2293112#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
          uczestnictwa we współpracy regulacyjnej mającej na celu minimalizację niekorzystnego wpływu praktyk regulacyjnych na handel produktami biotechnologicznymi

          Czytaj
          więcej na
          http://fakty.interia.pl/raporty/raport-ceta/tylko-w-interii/news-komisja-europejska-przyznaje-sie-do-bledu-w-tlumaczeniu-ceta,nId,2293112#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
          uczestnictwa
          we współpracy regulacyjnej mającej na celu minimalizację niekorzystnego
          wpływu praktyk regulacyjnych na handel produktami biotechnologicznymi

          Czytaj
          więcej na
          http://fakty.interia.pl/raporty/raport-ceta/tylko-w-interii/news-ekspertka-o-tlumaczeniu-ceta-jest-blad-i-jest-to-blad-istotn,nId,2293248#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

          uczestnictwa
          we współpracy regulacyjnej mającej na celu minimalizację niekorzystnego
          wpływu praktyk regulacyjnych na handel produktami biotechnologicznymi

          Czytaj
          więcej na
          http://fakty.interia.pl/raporty/raport-ceta/tylko-w-interii/news-ekspertka-o-tlumaczeniu-ceta-jest-blad-i-jest-to-blad-istotn,nId,2293248#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
          uczestnictwa
          we współpracy regulacyjnej mającej na celu minimalizację niekorzystnego
          wpływu praktyk regulacyjnych na handel produktami biotechnologicznymi

          Czytaj
          więcej na
          http://fakty.interia.pl/raporty/raport-ceta/tylko-w-interii/news-ekspertka-o-tlumaczeniu-ceta-jest-blad-i-jest-to-blad-istotn,nId,2293248#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
          uczestnictwa
          we współpracy regulacyjnej mającej na celu minimalizację niekorzystnego
          wpływu praktyk regulacyjnych na handel produktami biotechnologicznymi

          Czytaj
          więcej na
          http://fakty.interia.pl/raporty/raport-ceta/tylko-w-interii/news-ekspertka-o-tlumaczeniu-ceta-jest-blad-i-jest-to-blad-istotn,nId,2293248#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

          • Łukasz Polowczyk

            Ten temat był omówiony. Błąd faktycznie jest. Polska jednak głosuje nad POLSKIM tłumaczeniem i Polskę obowiązuje polskie tłumaczenie a nie wersja po angielsku ani żadnego innego kraju. One dosłownie mogą się różnić (z różnych przyczyn) i Polskę obowiązuje tylko polskie tłumaczenie. Tak powiedział Przemysław Wipler, nauczyciel akademicki, prawnik. Chyba się na tym zna.

            A ta „oryginalna” wersja, czyli ta po angielsku co oznacza? Że zbierze się komisja UE-Kanada i będą kombinować jak znieść ograniczenia w handlu GMO? Jeśli o to chodzi to UE sama, bez Kanady też mogłaby to robić, nawet łatwiej, bo mniej osób do przyjęcia łapówki.
            Czy Kanada w tej układance jest tak istotna? jakie są przesłanki ku temu? Słyszałem wersję że właśnie produkty z Kanady są bardzo GMO. Ale UE może nas przed nimi bronić w tej ewentualnej komisji! A jeśli nie będzie nas bronić, to problem leży w całości w Unii Europejskiej i to jej się powinniśmy bać.

          • q

            Częściowe wdrożenie CETA nastąpi już w kwietniu – wtedy zostanie zniesione większość ceł. Nawet jeśli Polskę obowiązuje polska wersja, to która – przed czy po poprawkach? Z tego co wiem błąd został poprawiony, a na stronach unijnych dalej jest błędny tekst. Strasznie nieprofesjonalne. Wychodzi, że jeśli Polskę ma obowiązywać wersja polska, to najlepiej by było, żeby błąd nie został znaleziony – mielibyśmy gwarancję ochrony praktyk regulacyjnych przed osłabianiem ze względów handlowych. W praktyce jest niestety odwrotnie – mamy zadeklarowaną ochronę żywności GMO przed zbyt restrykcyjnymi regulacjami. To nie wygląda dobrze. Do tego, gdy CETA zostanie wdrożona już w pełni, producenci GMO będą mogli skarżyć zbyt natrętne regulacje i je uchylać, uzyskując przy tym sowitą rekompensatę.

            Nie jestem przekonany, czy Polskę obowiązuję wersja polska, a jeśli nawet, to w jakiej części. Część handlowa została przyjęta przez PE i lada chwila zacznie obowiązywać. Tak samo miało być z częścią inwestycyjną, ale nie zgodził się na to europarlament. Nie sądzę, żeby Polskę mogły obowiązywać inne zapisy niż resztę krajów na wspólnym rynku unijnym.

            Ta umowa oznacza, że docelowo regulacje dotyczące produktów GMO mają być jednakowe, a to nic dobrego. W Kanadzie nie ma obowiązku oznaczania żywności zawierającej GMO, a wręcz jest to zakazane, jako czyn nieuczciwej konkurencji. Obawiam, że i w UE tak się stanie, a ta umowa stanowi „środowisko” temu sprzyjające. Już dziś regulacje są często niewystarczające – nie uwzględniają np. modyfikowanych genetycznie zwierząt. Ta umowa nie sprzyja ochronie konsumentów, a potajemnemu, stopniowemu, osłabianiu ochrony – tak jak to było w Kanadzie po podpisaniu NAFTA.

            Kanady jest trzecim producentem GMO na świecie, do tego są tam filie amerykańskich firm biotechnologicznych. Problem w tym, że TYLKO UE może nas bronić przed naruszaniem unijnych regulacji. Krajowe instytucje będą w tej sytuacji bezbronne. Niestety, zbiurokratyzowana KE ma problem z reakcją na takie incydenty, a jeśli już reakcja ma nadejść, to po wielu latach. KE przez kilkanaście lat potrafi nie dostrzegać ułomności umów międzynarodowych, jak to było z „Safe Harbour”:
            https://panoptykon.org/wiadomosc/koniec-bezpiecznej-przystani-poczatek-nowej-polityki-na-linii-ue-usa
            Gdy wadliwa decyzja KE upadła wskutek wyroku TSUE, to komisja zaproponowała „Privacy Shield”, które nie różni się niczym od bezprawnego „Safe Harbour”:
            https://panoptykon.org/wiadomosc/koniec-bezpiecznej-przystani-poczatek-nowej-polityki-na-linii-ue-usa
            Ta instytucja jest niekompetentna – jedyne co robi potrafi, to dbać o interesy lobbystów – jak napisano wyżej.

© 2013-2017 wMeritum.pl, projekt i realizacja: Media Machine - Tworzenie stron www, pozycjonowanie, grafika i wiele więcej

REKLAMA